Przez pryzmat czasu

Nowy produkt

– poezja (14,8/21, oprawa miękka – mat, wersja klejona, s. 192, zdjęcie na okładce: Irena Konikiewicz, zdjęcie autorki: archiwum prywatne, opracowanie, skład, projekt okładki: Krystyna Wajda, druk: PRINT GROUP Sp. z o.o. Szczecin, wydawnictwo: KryWaj Krystyna Wajda, Koszalin 2026, ISBN 9788368534788)

Więcej szczegółów

Ten produkt nie występuje już w magazynie

50,00 zł

Opis

Ilość stron 192
Format 14,8/21
Rodzaj oprawy miękka

Więcej informacji

„Przez pryzmat czasu” – kolejny po wydanym rok wcześniej zbiorze poezji pt. „Po drugiej stronie marzeń” dość obszerny, liczący prawie 200 stron zbiór poezji Ireny Konikiewicz, autorki z Olsztyna. O tym, czego czytelnik może się spodziewać przymierzając się do lektury tak m.in. autorka pisze w słowie wstępnym: „Niniejszy zbiór wierszy, noszący tytuł Przez pryzmat czasu, jest moim osobistym spojrzeniem na życie i jego subiektywną oceną. Masz prawo, Czytelniku, nie zgadzać się ze mną. Być może widzisz świat w innych barwach. To naturalne i zrozumiałe. W strofach zamknęłam cząstkę siebie, swoje radości i smutki. Takie jest nasze życie, są wzloty i upadki. Często niosła mnie wyobraźnia, której też mi nie brakuje. Któż z nas nie lubi marzyć? Dziś przekazuję te wszystkie przemyślenia w dość obszernym zbiorze. Różnorodność wierszy pozwoli każdemu znaleźć coś dla siebie. Jestem miłośniczką poezji klasycznej, bo na takiej mnie wychowano. Stosuję różnorodne formy: od wierszy sylabicznych po sonety, strofę saficką, pantum, strofę stanisławowską oraz inne rymowane. Zapraszam serdecznie wszystkich miłośników poezji do mojego świata widzianego przez pryzmat czasu. Życzę przyjemnej lektury i miłych wrażeń.”.

Zdążyć przed czasem

Znów z niepokojem otworzę drzwi jutra,
nie zdążę nawet przygotować myśli.
Noc taka ciemna i trochę za krótka,
by sen się ziścił.

Nie bój się życia – ktoś szepnął za progiem.
Świat do odważnych należy jedynie,
a ja zwątpienia ogarnąć nie mogę.
Nigdy nie ginie.

W słabości własnej zatopione smutki
i łzawym deszczem wypełniona cisza.
Wczoraj minęło, raczej nie powróci,
jutro się zbliża.

Tysiące myśli rozbieganych gonię,
trudno pozbierać, ułożyć dokładnie.
Czegoś początek, bo dawno był koniec.
A co zostanie?

Rozplącz mi, wietrze, splecione warkocze,
dzisiaj opadła z nich błękitna wstążka.
Czas już się skończył, w zapomnienie odszedł.
Tam ścieżka wąska.

Przed siebie pójdę tak bez drogowskazu.
Myśli prowadzą po szczeblach drabiny.
Przyszłości nie znam, ty jej nie pokazuj.
Zdążyć musimy.