Nasz wspólny świat – gdy los splata drogi

Nowy produkt

– proza (format A5, oprawa miękka – mat, wersja klejona, 92 s., zdj. na okładce: Rose Pearl, wybór zdj. na okładkę: Artur Sebastian Gabriel Wodziński, Paweł Kraczkowski, zdj. autora: Andrzej Wodziński, wybór zdj. autora: Anna Pawłowska, opracowanie, skład, projekt okładki: Krystyna Wajda, druk: PRINT GROUP Sp. z o.o. Szczecin, wydawnictwo: KryWaj Krystyna Wajda, Koszalin 2025, ISBN 9788368534276).

Więcej szczegółów

Ten produkt nie występuje już w magazynie

40,00 zł

Opis

Ilość stron 92
Format 14,8/21
Rodzaj oprawy miękka

Więcej informacji

„Nasz wspólny świat – gdy los splata drogi” – kolejna książka napisana prozą w literackim dorobku Artura Sebastiana Gabriela Wodzińskiego vel Sebastiana Wilskiego. Głównymi bohaterami powieści są dwaj bracia – Paweł i Grzegorz, których łączy osobliwa więź. Z kobiecych postaci szczególne miejsce w treści powieści zajmuje Anka. Aby dowiedzieć się jak potoczą się losy głównych bohaterów książki zapraszamy do sięgnięcia po lekturę. Powieść składającą się z prologu, dwunastu rozdziałów i zakończenia autor zadedykował Pawłowi, który wsparł go w tym prozatorskim przedsięwzięciu. Słowa wdzięczności autor kieruje także do Ani, która jest pierwszą czytelniczką, tego co powstaje spod pióra autora. Autor wyróżnia także przyjaciela Grzegorza – kolejną bliską mu osobę, która wspiera go na każdym kroku i nie pozwala zbaczać z wybranej drogi.


Fragment prologu:

Koniec grudnia...

To miał być kolejny, zwyczajny, poniedziałkowy poranek w życiu Pawła Zdrojewskiego. A przynajmniej tak się wydawało. Od rana nic nie wskazywało na to, by miało się wydarzyć coś szczególnego. Jak w każdy poniedziałkowy poranek chłopak wstał ze swojego łóżka i powłócząc nogami, udał się do kuchni, by przygotować śniadanie dla siebie oraz swojego młodszego brata Grzegorza. Od kilku lat wynajmował skromną kawalerkę na przedmieściach Krosna i każdy dzień zaczynał tak samo. Obowiązkowym punktem programu była poranna kawa. Po przygotowaniu sobie tego czarnego jak bezgwiezdna noc napoju i wlaniu do ulubionego kubka usiadł przy kuchennym stole, obserwując budzące się do życia miasto. Grzegorz jak zwykle brał weekendowe dyżury w szpitalu miejskim. Paweł nazywał takie poniedziałkowe poranki rytuałem pięciu minut. Miał ten czas tylko dla siebie i mógł go spędzić wyłącznie w towarzystwie własnych myśli. A czego, jak czego, tematów do rozmyślań mu nie brakowało. Należało się jedynie zdecydować, na czym się konkretnie skupić. Czy przeglądać Internet po raz kolejny w poszukiwaniu odpowiedniego domu, najlepiej gdzieś na wsi, gdyż jako artysta miał dość uciążliwego i wiecznie tętniącego życiem Krosna, które nie zasypiało nawet nocą. A on tak kochał wieczorne spacery polnymi drogami, gdzie uliczki są oświetlane światłem rzędu latarni, a jedyne napotykane o tej porze stworzenia to sarny, lisy i czasami sowy. Kochał naturę. Ale póki co, musiał zadowolić się tym, co ma – kawalerką, którą dzielił z bratem, i nudną pracą, która nie była szczytem marzeń młodego artysty... Nie tego oczekiwał od życia. Te sprawy była dla niego ważne, dlatego postanowił zająć się tym po trochu…