Miłość ulotna niczym letni wiatr

Nowy produkt

– proza (format A5, oprawa miękka – mat, wersja klejona, 184 s., grafika na okładce: ART garden, wybór i opracowanie grafiki: Artur Sebastian Gabriel Wodziński, Radosław Widziszewski, zdjęcia autora: Anna Pawłowska, opracowanie, skład, projekt okładki: Krystyna Wajda, druk: PRINT GROUP Sp. z o.o. Szczecin, wydawnictwo: KryWaj Krystyna Wajda, Koszalin 2025, ISBN 9788367877916).

Więcej szczegółów

Ten produkt nie występuje już w magazynie

50,00 zł

Opis

Ilość stron 184
Format 14,8/21
Rodzaj oprawy miękka

Więcej informacji

„Miłość ulotna niczym letni wiatr” – kolejna książka w literackim dorobku Artura Sebastiana Gabriela Wodzińskiego vel Sebastiana Wilskiego. Tak sam autor pisze w prologu o obecnej książce:
„Powieść ta jest literacką fikcją, ale osadzoną w historycznych i geograficznych realiach. Za inspirację posłużył mi stary kajet prababci, znaleziony podczas generalnych porządków na strychu. Długo zastanawiałem się, jak wszystko opisać. Nie porzuciłem pomysłu, odsunąłem jedynie jego realizację w czasie. Nie przestałem też pisać, ale zmieniłem lekko koncepcję. Teraz, zamiast prawdziwych ludzi, których opisywała prababcia, tworzyłem własne postacie. Początek był jak najbardziej prawdziwy. Czas, miejsce, niektóre osoby. Zapiski prababci postanowiłem odtworzyć w miarę dokładnie. Jednak nie miałem zamiaru zdradzać jej prawdziwego imienia, ani imienia pradziadka. Po prostu wyssałem wszystko z palca. Starałem się, żeby to „coś” było ciekawe. Nazwę wsi, gdzie żyła, również zmieniłem na bardziej urokliwą, żeby nie narażać na rozczarowanie prawdziwym miejscem jej zamieszkania żądnych przygód czytelników. Bo prababcię pamiętałem bardzo dobrze, pradziadek zmarł, zanim przyszedłem na świat. Lecz tylko jako prababcię. Nie miałem pojęcia, jacy pradziadkowie byli jako młodzi. Jak się poznali, jak pokochali i jakie mieli plany. Pradziadkowie byli tylko pradziadkami. Pozbawieni przeszłości i przyszłości. I już nigdy nie dowiem się, jakie mieli marzenia. Dlatego w mojej powieści starałem się to mniej więcej nakreślić.”

Fragment:

„… Sprawa z artykułem przysporzyła wiele kłopotów i niedomówień, ale oboje poradzili sobie z tym. Olek dokładnie wiedział, kto jest tym „Nocnym Motylem”, i za radą adwokata mocnymi argumentami i adwokatem wystosował pismo do redakcji gazety. Jak się okazało, też i inni jej kochankowie z obawy przed skandalem, również wystosowali podobne pisma, a pisemko, chcąc uniknąć zamknięcia, musiało zrezygnować z „Kącika z pieprzykiem”. Dla samej Lidii również źle się to skończyło, bo inni klienci bali się skandalu i spadła stopień niżej w swojej profesji. Parę dni później Julia i Aleksander zaczęli urządzać mieszkanie, jak i remontować dworek w Grabowie. Chcieli bowiem, aby do wiosny był gotowy. Wtedy właśnie planowali przenieść się z Krosna na stałe na wieś. Z mieszkaniem było mniej zachodu i w ciągu dwóch tygodni było do zamieszkania…”